Ksiądz Marek Sobczak – Honorowym Gościem Nowojorskiej Fundacji Jana Pawła II – 5 czerwca 2011 r.

Posted on: June 27th, 2011

Proboszcz parafii św. St. Kostki na Greenpoincie – ks. Marek Sobczak C.M. został uhonorowany na dorocznym bankiecie Koła Przyjaciόł Fundacji Jana Pawła II 5 czerwca 2011r. Przewodniczącą bankietu była Wiesława Kufel – znana społeczności na Greenpoincie właścicielka agencji „Alberta” oraz osoba od lat wspierająca działalność Fundacji.

W części oficjalnej bankietu prezes naszej nowojorskiej Fundacji – p. Mieczysław Pająk powitał wszystkich zgromadzonych na sali gości. Nasz bankiet zaszczycili swoją obecnością księża z polonijnych parafii, siostry zakonne, przedstawiciele polonijnych organizacji , biznesόw, szkόł oraz dobroczyńcy i przyjaciele Fundacji. Gościliśmy rόwnież prezesa Koła Przyjaciόł Fundacji Jana Pawła II z New Yersey – pana Mieczysława Boksza z małżonką, znanego podrόżnika pana  J. Majcherczyka , znanego Polonii dyrygenta – Janusza Sporka oraz przedstawicieli prasy polonijnej.

W swojej biografii przygotowanej do specjalnej księgi pamiątkowej – ks. Marek Sobczak napisał, iż urodził się w Bydgoszczy w 1955 roku. W tym mieście spędził swoje dzieciństwo i młodość i tu też (zaraz po I Komunii Św.) zaczął być minstrantem. Po maturze rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie.

Za najważniejszy dzień w swoim życiu  ksiądz Marek uznał – 25 kwietnia 1981r., kiedy to z rąk księdza biskupa Albina Małysiaka otrzymał w kościele seminaryjnym w Krakowie święcenia kapłańskie. Jednak nie mόgł to być dzień pełen szczęścia, gdyż w tym samym czasie w Bydgoszczy umierała właśnie Jego mama. Jego pierwszą placόwką była parafia św. Rodziny w Tarnowie.

Do Stanόw Zjednoczonych ks. Sobczak przybył w 1983r. Najpierw odwiedził kościόł św.St. Kostki na Greenpoincie, potem spotkał się z księżmi w Derby CT., aż w końcu trafił na 3 lata do parafii św. Stanisława w New Haven.  W latach 1986 -1988 na krόtko zjawił się znόw na Greenpoincie, by następnie rozpocząć posługę w parafii w Concord, w New Hampshire.  Pełnił też funkcję Superiora Domu Misyjnego św. Vincentego a Paulo w Utica, NY. Przez 12 lat był proboszczem parafii św. Jόzefa w Ansonii w Connecticut. Od 2008 r. do chwili obecnej jest proboszczem parafii św. St. Kostki na Brooklynie oraz przełożonym domu zakonnego. W ubiegłym roku ks. Marek sprowadził do swej parafii relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki, ktόre umieszczono w pięknym marmurowym ołtarzu.

Sylwetkę naszego tegorocznego Gościa przedstawiali w czasie bankietu Jego przyjaciele – księża z Polskiego Apostolatu. Sam ksiądz Marek skromnie stwierdził, że jest „zwykłym księdzem, ktόry niczego wielkiego nie dokonał” i w czasie krόtkiego wystąpienia podziękował za wyrόżnienie. Cieszył się, że przypadło ono w roku, kiedy obchodzi jubileusz 30-lecia posługi kapłańskiej, a jego obecna parafia św. St. Kostki – 115 lecie swego istnienia. Ten rok – zdaniem ks. Marka – jest też dla Niego wyjątkowy ze względu na beatyfikację Ojca Św. Jana Pawła II.

 Następnie rozpoczęły się podziękowania za duchową opiekę i gratulacje od: młodzieży ze Szkoły Polskiej im. M. Konopnickiej, zespołu tanecznego „Krakowianki i Gόrale” oraz od harcerzy. Dzieci i młodzież przygotowały dla swojego duszpasterza program artystyczny, gdzie recytowały wzruszające utwory o kapłaństwie, a zespόł taneczny przedstawił wiązankę tańcόw ludowych. Bankiet uświetniła swoim występem śpiewaczka – Ewa Maria Lewandowska, ktόra zadedykowała księdzu pieśń „Ave Maria” Cacciniego. Pani Ewa wystąpiła w polskiej edycji programu „Mam talent” i zdobyła sobie uznanie jurorόw i wielką sympatię publiczności.

Wszystkim przyjaciołom i dobroczyńcom Fundacji Jana Pawła II dziękujemy za uczestnictwo w bankiecie i wsparcie naszej działalności hojnymi donacjami.

Naszemu tegorocznemu Gościowi Honorowemu – księdzu Markowi Sobczakowi dziękujemy jeszcze raz i życzymy wielu łask Bożych oraz opieki błogosławionego Jana Pawła II w dalszej posłudze kapłańskiej.

Zofia Twarowska, Elżbieta Serdak

Pilgrimage to the Beatification of Pope John Paul II – May 1, 2011.

Posted on: June 14th, 2011

I would like to begin by saying that Mr. Michael Pajak, who was our pilgrimage leader to Rome for the Beatification of Pope John Paul II, was friendly, professional, accommodating, and a perfect gentleman in his leadership of our group of forty-three pilglrims to Rome.

 

We left JFK shortly after 9:00 PM on Friday, April 29.  We sat in the extreme back of the airplane, seat numbers in the 40’s.  Who says they don’t feed you on the airplane anymore?  On our way to Zurich, Switzerland, we were first given a packet of  “happy variety crackers, which were very tasty.  About an hour and a half later, we had dinner, composed of cheese ravioli, salad, bun and butter, triple-chocolate brownie, and any beverage of water, tea, coffee, soda,  or juice.  Before landing in Zurich, we were treated to a breakfast of croissant, butter, jelly, a chunk of Monterey Jack cheese, tea or coffee.

During our stop in Zurich the next morning, about 11:00 AM Zurich time, we met a young man from Canada, about 21 years of age, who received his Master’s degree at the Catholic University of America in Washington and was now pursuing his Doctorate in “Sacred Music.”  He told of a story of a glacier in Canada that to many resembled the Virgin Mary.  A poet, moved by the glacier and story, wrote a poem about it, and the poem was later set to music.  During his research on his thesis for his Doctorate, our Canadian young man found the music, which moved and awed him deeply.  The music was never published.

On our way to board the plane to Rome two tall, lanky teenage girls approached us and asked where we were from.  When we mentioned NYC in the USA they said, “Wow, NYC in the USA.”  When we added that we live and work in Brooklyn, they said, “Wow, it gets better by the minute.  What a hell of a time you’re going to have.”

The flight from Zurich to Rome was about 2 and ½ hours.  We were served lunch of a ham and pickle sandwich, the bread being more of an elongated French bun, absolutely delicious.  When we alighted from the plane, on our way to pick up our luggage, a young woman asked to take a picture of Sr. Colette and me.  She was from the Ukraine and had been educated in a Ukrainian Catholic school.  I suppose we reminded her of her school days as a child.


We arrived at the Capital Hotel Inn in Rome at approximately 3:30 PM, Rome time.  We settled in, got refreshed and had dinner at 7:30 PM. in the hotel dining room.  Shortly after, we scrambled into bed, to be ready to rise at 3 AM for the bus ride to St. Peter’s Square.    (Our hotel room was spacious and the beds comfortable.  The TV had two English channels, CNN and 7, with news reports.  The doorknob to enter our room was in the center of the door, not on the left as we’re accustomed to in America.  The plastic card that we had to scan to enter the room was also used to put the lights on.  However, we did not know that, so we manually put on the lights.  However, they went out three minutes later.  We subsequently learned that when you leave your room you must leave all the light switches in the “on” position, so that when you push your plastic card into the slot, the lights will turn on.  When you remove the card, the lights extinguish.  The towels were something to be desired.  They were linen, not terry cloth, so they did not absorb water very well.



May 1 – Beatification Day

The hotel telephone rang at 3 AM to getus up on the day of Beatification.  At the hotel desk in the lobby we each picked up a breakfast bag of juice, fruit, sweet cracker bread and apricot jellies.  We dressed warmly because it was cold and damp.  We took our rain caps if the ain that was predicted materialized.  It did not and the women who took umbrellas used them to shield themselves from the sun.   We boarded the bus at 4 AM and parked far away from the Square because of the hundreds of thousands of people in Vatican City.  We walked long to the Square, had to pass our carry-ons and purses through a scanner, and then, only because we had a special ticket, we were allowed entrance towards the front of the Square, in fact six rows from the front of the sanctuary on the far right.   How was it possible for a simple group of pilgrims from America to be so privileged as to receive such great seats?  Administrator of John Paul II Foundation – Fr. Krzysztof Wieliczko provided these special tickets for us.  The seats in front of us were reserved for dignitaries from all over the world. The area that formed the sanctuary was bedecked with numerous flowers and to the right and left of the altar was something of an oasis, a beautiful tree at the base of which was a charming rock garden.


I must mention the three young people from Spain to my right, two young men and one young lady, who slept soundly until Mass began.  But once Mass started, they were attentive and prayerful throughout.  I must mention also the little group of people three rows behind us.  Two families who each had three very young boys, all robed in little blue hoodies.  When I discovered that they had all boys and no girls, one of the fathers said that he and his wife were waiting for a set of twin girls.  I asked one of the fathers, “What are these little ones doing here?  Will they persevere for such long hours?”   He replied, “We brought them here so that maybe one of them would become a priest.”  Isn’t that magnificent!  It brought tears to my eyes.  I must tell you that I wondered very seriously how these 3 and 4year olds would last these long hours of the Mass.  Well, they ate, drew and colored pictures, read picture books and did what little boys do to entertain themselves.  I wonder what happened when they had to go to the bathroom.  Those portable potties are not a pretty sight amidst the grand columns of St. Peter’s Basilica.  I discovered later that these two families were able to have such good seats because they knew someone in the Vatican.


It seemed as if all the priests in their white surplices, all the bishops and cardinals in their reds, in the whole world were present for the Beatification Mass.  We thought Mass would never begin.  But it did, because in came our own Pope Benedict XVI, visibly exulting in the fact that it was he who would beatify his dear friend, JPII.  His sweet smile of peace and great joy was beautiful to behold.

It wasn’t long after Mass began, that the singing and praying stopped for a moment for an announcement made in various languages.  We were politely asked to cease our cheering, our clapping of hands and banner and flag waving our of respect for the solemnity of the occasion and the reverence owed Christ our High Priest on the Altar of Sacrifice.  And in obedience, the throng obeyed.

What we beheld and heard in St. Peter’s Square before and during the Mass was the Church triumphant, the glorious Church, the universal Church. On the very day that Evil Incarnate was killed, the light of Christ, the holiness of the Church, and the triumph of Life shone in all its splendor in the person of our beloved John Paul II.  Just as Jesus is present to us at Mass and in our hearts in Holy Communion, so was He present in the person of JPII to every individual in that square and in Vatican City and in Rome, where the faithful gathered in the hundreds of thousands in the streets and environs of Rome.   It was amazing and phenomenal and glorious and splendid and magnificent.  The Christian world rejoiced and triumphed.  Men, women and children of every nation were there to thank and praise God for the gift of Pope John Paul II to the world and to the Church.

 


Immediately following the Mass, groups filed into St. Peter’s Basilica to view the remains of JPII.  was the one great frustration, disappointment, sorrow that I experienced throughout the entire ceremony.  After the dignitaries entered, other groups were allowed in.  It was finally our group’s turn. We rushed to the high altar near which the casket reposed and the closer we got, the more the crowds pushed and shoved.  As hard as I tried to get a view of the casket, I could hardly spare a glance in fear that I would be knocked down.  I had to work hard to keep on my feet, so much so that all I wanted to do was to get out.  I had to go the way of the crowd; there was no other way out.  I eventually reached the back of the basilica, close to the exit, where I found many of our group.  This event was for me the one great disappointment of the entire pilgrimage.

You should have seen St. Peter’s Square now that the crowds were leaving; it was littered like

Times Square is on New Year’s Eve.  Besides the litter, chairs were found helter-skelter all over.  I wonder how long it took to clean up.

On the days following Beatification Day we toured Rome.  We visited the Spanish steps, which are not Spanish at all, but steps leading upward to the Church of the Bl. Trinity, cared for by the Franciscans.  The steps were crowded as always but no one visits Rome without climbing or sitting on those steps.  When we arrived at the Fountain of Trevi, made famous by the old movie, “Three Coins in a Fountain,” it was even more crowded than the Spanish steps.  People there were eating, reading, sharing friendship, lounging, taking pictures, and tossing in coins.  Sr. Colette and I threw a euro coin into the fountain, standing with our backs to the fountain, using our right hand to fling the coin over our left shoulder.  It had to be done that way in order to insure a return to the fountain.  We met two young girls from California eating ice cream and genuinely enjoying their unique experience.    As we continue our tour of Rome, we come across a building that houses the Radio Maria station.  One of the outside walls of that building has no windows. Prior to the beatification of JPII, a net that covered the entire window-less wall was draped over it completely.  On that netting people would place white roses in honor of JPII, and white roses only because he loved white roses, having tended the Vatican white rose garden himself.  We also took pictures of the only coffee shop in all of Italy, made its coffee from beans imported from Brazil only.  This coffee shop is visited by celebrities, secular and clerical, including of course our own JPII.  By the way, it’s very expensive.


Next we visited the catacombs of St. Callixtus.  We learned that the catacombs were not hiding places for persecuted Christians, but cemeteries, burial places for Christians.  Many Christians were buried in public cemeteries above ground or on grounds of Christians who owned private property.  Excavation of underground places to bury Christians began in the second century.  In the Catacombs of St. Callixtus we observed the crypt of St. Cecilia, whose statue bears a cut in the neck where she was struck and the fingers of her hands demonstrate her belief in the Trinity.  The extended index finger of her left hand symbolizes the one God and the three extended fingers of her right hand symbolize the three Persons.  We learned why the fish symbol is the most famous ancient Christian symbol.  Its letters FISH in Greek (FISH being Ichthus in Greek) mean Jesus/Christ/God’s Son/Savior.

This day we had Mass.  Fr. Joe Szpilski, our pilgrimage’s spiritual guide, was the celebrant.  I don’t recall whether it was in St. John Lateran or another cathedral that we entered a crypt in which was the “Holy of Holies,” meaning that the fresco of Christ was of mysterious origin because all the media used to paint the picture have no similarities or likenesses to what artists use today to paint.  In other words, the painting is supernatural.


We climbed on our knees the Holy Stairs, the very stairs that our Savior climbed on the way of the cross.  Men, women, children, young and old, praying on their knees.  Faith personified.

We visited the Basilica of St. Paul outside the Walls where circular portraits of the 264 past and present popes grace the periphery of the walls near the ceiling in the center knave.  In the recent past there was only one space left for one more pope.  Superstition has it that when the last circle is filled in with a pope, that will be the end of the world and the papacy.   So what construction designers did was create a new wall of empty circular spaces ready for 27 more popes.  Long live the Church and the world, I say.


On Tuesday, May 3,we head to Petrelcina in southern Italy, the town made famous by St. Padre Pio, who was born there.


As you may know, Padre Pio was beatified and declared a saint by JPII.  Our newly beatified pope also went to confession to Padre Pio and wrote to him on occasion.  In a little museum attached to the church where Padre Pio celebrated Mass there is an entire wall of bookshelves holding the letters from and to Padre Pio, including of course JPII’s letters.   We venerated the crucifix from which Padre Pio received the stigmata.  St. Pio is the first priest in the history of the Church to have received the stigmata.  We learned that just before his death, the stigmata disappeared.  In Petrelcina, we climbed the 17 steep and spirally stone steps to Padre Pio’s home of birth.  Simplicity and poverty marked the family’s living quarters.


We traveled by our tour bus to San Giovanni Rotondo, which grew from a town of 20 hotels when Pio was alive to over 200 now in 2011, because of the pilgrims, who come to venerate the great Padre Pio.  In this mountainous city a hospital was built by Padre Pio that now admits over 1000 patients, who pay what they can.  Someone who has no means to pay is given medical treatment free.  The hospital is like a light in the hills, or like a nurse dressed in her immaculate white uniform or like an angel bringing physical and spiritual solace to the suffering.


Our Fr. Joe celebrated Mass for all of us in the very church and on the very altar that St. Pio said daily Mass.  I believe it was at this altar that Fr. Joe was joined by a few other priests, quite young, who treated Fr. Joe as if he were a bishop or at least a monsignor.  Fr. Joe let them think that.


In San Giovanni Rotondo there is a brand new church in Padre Pio’s honor that can accommodate 6000 worshippers.  The landscaping around it is stunning.  As you approach the church, on either side of the piazza are pools, each one slightly higher than the other, creating waterfalls as one connects to the other. The pools are interspersed with olive trees and flowers.  Gorgeous!  There is a Holy Year Door in this church, which was opened and sealed by JPII. In a crypt is the casket containing the remains of Padre Pio.  When you walk behind the altar where the remains are venerated you can touch the red velvet canopy that drapes the casket.  It was an awesome experience.

 

On the last day of our pilgrimage we traveled to Lanciano in southern Italy quite close to the sea.  Lanciano is renowned for the preservation of the real flesh and the real blood of Jesus Christ.  In the 8th century a monk of St. Basil, one day after the consecration, doubted the Real Presence of Jesus in the Eucharist.   In response to his doubt, the consecrated Host was changed into real Flesh and the wine into live Blood, coagulated in 5 globules, or chunks, irregular and differing in shape and size.  The Flesh and Blood have the same blood type:  AB.  The Flesh and Blood have been preserved for 12 centuries.  We worshipped the Real Presence of Jesus in that church in Lanciano.  Scientists and doctors and made this conclusion over and over again:  science and medicine, when called upon to testify, have given and certain and thorough response as regards the authenticity of the Eucharistic Miracle of Lanciano.


We went to bed late on Wednesday, May 4, and rose early at 3 AM on May 5 to reach the airport in time for our flight to the good ‘ole USA.  Sister Colette was approached by a former third grade student Richard Jegielski, who recognized Sister in the airport in Zurich on our return home.  We couldn’t stop long to chit-chat but the young man was so delighted to have recognized Sister.

Sister Colette and I will be forever grateful to the Lord and will magnify His name forever for this great grace of witnessing the Beatification of our own beloved Pope John Paul II.

s. Dorothea Jurkowski

BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II – 1 MAJA 2011R.

Posted on: June 9th, 2011

Pielgrzymka nowojorskiego Koła Przyjaciόł Fundacji Jana Pawła II do Włoch na beatyfikację Jana Pawła II rozpoczęła się 29 kwietnia 2011 roku. Czterdziestu trzech członkόw i przyjaciόł Fundacji, wśrόd ktόrych znalazł się rόwnież duchowy przewodnik – ks. Jόzef Szpilski oraz siostry: Dorothea Jurkowska oraz Colette Wojciak, spotkało się na lotnisku JFK w Nowym Jorku, by punktualnie o 20:55 odlecieć do Rzymu. Z lotniska Fiumicino w Rzymie razem z oczekującą na nas panią Anią Jackowską (właścicielką biura turystycznego „Web Tour Service”) udaliśmy się autokarem do hotelu. Przejeżdżając przez Rzym wszędzie widzieliśmy piękne plakaty i zdjęcia Jana Pawła II oraz witające pielgrzymόw napisy. Po kolacji dołączył do nas pan Mariusz Jackowski  – przewodnik i opiekun naszej grupy. Prezes naszego Koła wrόcił właśnie ze spotkania z administratorem Fundacji o. Krzysztofem Wieliczką, od ktόrego otrzymał specjalne zaproszenia, dzięki ktόrym mieliśmy zapewnione miejsca siedzące na uroczystościach beatyfikacyjnych Jana Pawła II na placu przed Bazyliką św. Piotra w Rzymie . Dzięki naszemu przewodnikowi także autokar, z ktόrego korzystaliśmy, miał specjalne przepustki, ktόre umożliwiały nam dojechanie jak najbliżej Watykanu oraz innych miejsc w Rzymie, ktόre mieliśmy zwiedzać w ciągu najbliższych dni. Byliśmy niezwykle wdzięczni wszystkim naszym ziemskim opiekunom oraz opatrzności Boskiej za tak wspaniały „prezent”.

Niedziela 1 maja 2011r. – Msza beatyfikacyjna.

Punktualnie o godz. 4:30 rano wyruszamy z hotelu i kierujemy się do Watykanu. Początkowo wydaje nam się, że całe miasto śpi – ulice są puste, a wokόł tylko ciemność i cisza. Im bliżej jednak Watykanu, tym częściej daje się zauważyć wozy policyjne i specjalne bramki, ktόre blokują kolejne ulice. Dostrzegamy też mniejsze i większe grupki pielgrzymόw, ktόre szybkim krokiem zmierzają w stronę placu św. Piotra. Wokόł zauważamy wiele polskich i papieskich flag. Dzięki otrzymanym zaproszeniom udaje nam się po krόtkim oczekiwaniu i kontroli wejść wreszcie na ciemny i całowicie jeszcze pusty plac. Służba watykańska czuwająca nad stroną organizacyjną mszy beatyfikacyjnej wskazuje nam miejsca w 5 rzędzie krzeseł po prawej stronie. Na wprost nas znajduje się specjalne, zadaszone miejsce, gdzie za parę godzin zasiądą oficjalni goście, a wśrόd nich między innymi trzech prezydentόw Rzeczpospolitej Polskiej (B. Komorowski, L. Wałęsa, A. Kwaśniewski) oraz premier i prezydent Włoch (S. Berlusconi oraz G.Napolitano).

Teraz pozostaje nam tylko czekać  i obserwować przygotowania do mszy oraz przybywających na nią gości. Będzie wśrόd nich francuska zakonnica s. Marie Simon Pierre, ktόrej uzdrowienie z choroby Parkinsona uznano za cudowne. Zauważymy też niewidomego śpiewaka Andreę Bocelli wraz z rodziną, prezydenta Warszawy – Hannę Gronkiewicz – Waltz i wielu polskich parlamentarzystόw.

O godzinie 10:00 pojawia się wreszcie na placu św. Piotra – Benedykt XVI, ktόry przejeżdżając w swoim papamobile wśrόd wiwatujących tłumόw kieruje się w stronę ołtarza.

Po powitaniu kardynałόw, oficjalnych gości i wszystkich obecnych na placu pielgrzymόw rozpoczynają się uroczystości beatyfikacyjne. Kardynał opowiedzialny za przebieg procesu beatyfikacyjnego zmarłego 6 lat temu Ojca Św. odczytuje prośbę o włączenie papieża w poczet błogosławionych Kościoła Katolickiego oraz przedstawia zgromadzonym krόtki życiorys Jana Pawła II. Następnie Benedykt XVI odczytuje akt uznania Jana Pawła II błogosławionym i powoli podnosi się zasłona na oficjalnym portrecie nowego błogosławionego. Jest to dla nas chyba najbardziej wruszający moment w całej uroczystości. Wszyscy mamy łzy w oczach i bijemy brawo, by wyrazić naszą radość z zaliczenia założyciela naszej Fundacji w poczet błogosławionych. Cały plac  jest pełen wiwatujących radośnie ludzi.

Po kilku minutach pielgrzymi wyciszają się, opuszczają swoje transparenty i flagi, by w skupieniu modlitewnym uczestniczyć w obrzędach Mszy Świętej. Jest druga niedziela Wielkanocy, święto Miłosierdzia Bożego ustanowione przez Jana Pawła II, o czym przypomina nam ustawiony przed ołtarzem obraz Jezusa Miłosiernego.   Msza  odprawiana jest po łacinie, ale czytania i modlitwę wiernych słyszymy w kilku rόżnych językach nowożytnych. Każdy z uczestnikόw dzisiejszej uroczystości otrzymał specjalnie wydrukowany modlitewnik z tekstem mszy, więc łatwo jest nam śledzić wszystko i włączyć się w nią aktywnie.

Wzruszającym momentem tej uroczystości będzie ustawienie przez dwie siostry zakonne:  s. Tobianę, ktόra posługiwała w apartamentach papieża i była jedną z osόb obecnych przy Nim do ostatnich chwil oraz uzdrowioną za wstawiennictwem nowego błogosławionego – s. Marie Simone-Pierre,  pięknego relikwiarza z ampułką krwi błogosławionego Jana Pawła II na podwyższeniu przed ołtarzem głόwnym. Nikt z obecnych na placu nie ma wątpliwości, że Jan Paweł II jest tutaj dzisiaj z nami. Także zachmurzone przez cały poranek niebo, rozpogadza się w czasie mszy i już do końca dnia będziemy mieć wspaniałą, letnią pogodę.

W swoim pięknym kazaniu papież Benedykt XVI podkreślił, jak znaczący i owocny okazał się dla Kościoła pontyfikat Jego poprzednika, ktόry „otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, ktόrą czerpał z Boga – tendencję, ktόra wydawała się być nieodwracalna.”(…)„Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity Syn narodu polskiego, pomόgł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomόgł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.” Kierując się przesłaniem, ktόre było dziedzictwem Soboru Watykańskiego II, a ktόre brzmiało: „człowiek jest drogą Kościoła, a Chrystus jest drogą człowieka”mόwił dalej w homilii obecny papież  – „Jan Paweł II prowadził Lud Boży do przekroczenia progu trzeciego tysiąclecia, ktόry ze względu na Chrystusa mόgł nazwać „progiem nadziei. ”Benedykt XVI zwrόcił też uwagę, że obecna beatyfikacja przypomina nam wszystkim o „powszechnym powołaniu do wyżyn życia chrześcijańskiego, do świętości”, bo i my wszyscy „jesteśmy w drodze ku Ojczyźnie  Niebieskiej.”

Po zakończeniu tej niezapomnianej Mszy Św. wraz z tysiącami obecnych na niej pielgrzymόw dane nam było pomodlić się chwilę przed wystawioną w Bazylice św. Piotra trumną bł. Jana Pawła II pierwszego w historii Kościoła Katolickiego papieża – Polaka!

Zwiedzanie Rzymu.

Zmęczeni, ale szczęśliwi powrόciliśmy po mszy do hotelu, by się odświeżyć i posilić, a następnie wyruszyć na zwiedzanie Wiecznego Miasta.

Tego wieczoru zobaczyliśmy słynną Fontannę di Trevi liczącą „zaledwie” 240 lat, ktόra wykorzystuje wodę z podziemnego, antycznego akweduktu Aqa Virgo zbudowanego pierwotnie w 19r.p.n.e. Budowę tej monumenntalnej fontanny zlecił papież Klemens XII, ktόry zaaprobował projekt Nicoli Salviego w 1732r. Fontannę, w ktόrej centrum widzimy wspaniałą postać Neptuna oraz dwόch Trytonόw z końmi (łagodnym i rzucającym się, co symbolizuje rόżne stany morza) rozsławił włoski reżyser Federico Fellini w swoim filmie „La dolce vita”. Rzymianie  uważają wodę ze źrόdła Aqa Virge za najlepszą wodę w Rzymie, a podziwiający fontannę turyści tradycyjnie wrzucają do niej drobne monety, by zapewnić sobie powrόt do Rzymu, a miastu… środki na utrzymanie tego przepięknego miejsca.

Drugą wielką atrakcją tego wieczoru, był spacer po 138 stopniach Schodόw Hiszpańskich, ktόre w rzeczywistości zostały zbudowane za pieniądze  XVII-wiecznego francuskiego dyplomaty i όwczesnego krόla Francji – Ludwika XV. Ze szczytu tych „Scalinata”, z placu przed kościołem Trinita dei Monti rozciąga się przepiękny widok na fantastycznie oświetlone i ozdobione kwitnącymi azaliami schody oraz na Fontannę Barcaccia u stόp schodόw, ktorą zaprojektował w formie starej, dziurawej łodzi – Pietro Bernini na zlecenie papieża Urbana VIII.

W XVIII w. przy okolicznych uliczkach osiedlali się liczni intelektualiści i artyści wielu narodowości. Zatrzymaliśmy się i my na chwilę przy popularnej „Caffe Greco” oraz przy Hotelu Angielskim, gdzie umieszczono tablicę informującą, że mieszkał tam Henryk Sienkiewicz, gdy pisał swą słynną powieść „Qvo vadis”, za ktόrą otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Dowiedzieliśmy się też od pana Mariusza, że tradycją hotelu jest wynajmowanie tego właśnie pokoju innym pisarzom – noblistom, a i sam Jan Paweł II kiedyś w nim nocował, gdy w Watykanie wydarzyła się awaria hydrauliczna i zaistniała konieczność przeprowadzenia małego remontu.

Wraz z naszym przewodnikiem p. Mariuszem, zatrzymaliśmy się też na placu przed ambasadą Hiszpanii, gdzie znajduje się kolumna z figurą Marii Panny, ktόrą papież koronuje w maju kwietnym wieńcem. Usłyszeliśmy wtedy, że w czasie swej pierwszej koronacji tej figury Jan Paweł II złamał obowiązujące procedury i nieoczekiwanie dla wszystkich… wstąpił do pobliskiej kafejki na małe espresso. My też prόbowaliśmy tego wieczoru włoskiego espresso, rzymskich lodόw i smacznej pizzy.

Poniedziałek – 2 maja 2011r.

Trzeci dzień naszej pielgrzymki był w całości poświęcony na zwiedzanie Rzymu i to przede wszystkim Rzymu chrześcijańskiego. Zaczęliśmy od Katakumb św. Kaliksta, ktόre były w dawnych czasach cmentarzem chrześcijan znajdującym się za murami miasta. To w tych podziemnych korytarzach, wykopywanych w miękkim tufie drążono nisze, w ktόrych kładzino owinięte w całuny ciała zmarłych , a wśrόd nich wielu papieży i męczennikόw. Głόwną atrakcją zwiedzania była „krypta papieska” i krypta św. Cecylii – męczennicy za wiarę. Na murach krypt mogliśmy dostrzec freski i rysynki symboli wiary chrześcijańskiej jak rybę, „dobrego pasterza” i kotwicę. W drodze z katakumb zatrzymaliśmy się chwilę w małym kościόłku „Domine Qvo Vadis”, ktόry – jak głosi tradycja chrześcijańska – powstał w miejscu, gdzie uciekający z Rzymu św. Piotr spotkał Jezusa, ktόry powiedział mu, że skoro Piotr ucieka, to teraz On idzie do Rzymu, by tam cierpieć  z prześladowanymi chrześcijanami. Słowa wypowiedziane przez Piotra – „Dokąd idziesz Panie?”- stały się tytułem powieści Sienkiewicza.

Kolejne zwiedzane przez nas miejsce, to Lateran – dawna siedziba papieży. Zobaczyliśmy tu bazylikę i katedrę świętych Janόw (Chrzciciela i Ewangelisty) na Lateranie,  najważniejszy Kościόł chrześcijaństwa: „Omnium urbis et orbis ecclesiarum mater et caput” („Matka i głowa wszystkich kościołόw w mieście i na świecie”). Największym zaskoczeniem dla wszystkich okazała się informacja, że mamy tu właściwie dwa kościoły połączone ze soba na kształt krzyża: katedrę biskupa Rzymu z własnym wejściem i ołtarzem, gdzie papież odprawia msze św. jako biskup Rzymu oraz bazylikę (dłuższe ramię krzyża), gdzie jest inne wejście (z głόwnymi drzwiami z brązu, ktόre znajdowały się w budynku senatu na Forum Romanum), prezbiterium i papieski ołtarz i gdzie papież odprawia msze św. jako głowa Kościoła Katolickiego.

Pan Mariusz tłumaczył nam tutaj historię powstania tradycji Roku Świętego i procedury „otwierania” Drzwi  Świętych. Zobaczyliśmy też na Lateranie pałac papieski, gdzie dawniej rezydowali papieże zanim zbudowano Bazylikę św. Piotra oraz dwa wyjątkowe miejsca: słynne Scala Sancta, czyli Święte Schody i Sancta Sanctorum –prywatną kaplicę papieży, w ktόrej znajduje się ikona Chrystusa Odkupiciela – Acheiropoieton, czyli “niewykonana ręką ludzką.” 

Dzięki naszemu przewodnikowi mogliśmy  tego dnia nie tylko przejść jak inni pielgrzymi na kolanach po schodach przywiezionych tutaj z Pałacu Poncjusza Piłata w Jerozolimie przez św. Helenę – matkę Konstantyna Wielkiego, ale także wejść i pomodlić się przed cudowną ikoną w kaplicy papieskiej. Od włoskiego kustosza dowiedzieliśmy się, że Jan Paweł II bardzo często modlił się przed tym wizerunkiem Chrystusa, nawet tuż przed śmiercią. Będąc w kaplicy papieskiej dziękowaliśmy naszemu Odkupicielowi za łaski doznane w czasie tych ostatnich pielgrzymkowych dni oraz prosiliśmy Chrystusa o wysłuchanie prόśb, ktόre wypowiadaliśmy w naszych prywatnych modlitwach.

Ostatnie dwa miejsca, ktόre zobaczyliśmy w Wiecznym Mieście, to znane wszystkim choćby z książek i pocztόwek Koloseum (ktόre uchodzi za jeden z cudόw świata i gdzie jak wiemy oprόcz gladiatorόw i dzikich zwierząt zginęło wielu pierwszych chrześcijan)

oraz kościόł św. Pawła za Murami, zbudowany w miejscu, gdzie pochowano św. Pawła po ścięciu mu głowy. Odbudowana w XIXw. po pożarze świątynia jest olbrzymia i wspaniała. Tutaj w jednej z kaplic mieliśmy specjalną mszę świętą, ktόrą odprawił dla nas ks. Jόzef – nasz duchowy przewodnik.

Po mszy podziwialiśmy jeszcze piękne mozaiki z V i z XIII wieku, freski-potrety wszystkich papieży oraz przepiękny malachitowy ołtarz boczny, a nad grobowcem św. Pawła – wspaniały, gotycki baldachim.

Pielgrzymka do Rzymu na beatyfikację Ojca Św. Jana Pawła II okazała się być niezwykłym, duchowym przeżyciem dla nas wszystkich. Jej dalszą część, w czasie ktόrej zwiedzaliśmy rόwnież  południe Włoch (między innymi miejsca związane ze sw. ojcem Pio)  opiszemy w następnym biuletynie.

Elżbieta Serdak

WYSTAWA “JAN PAWEŁ II – DROGA DO ŚWIĘTOŚCI” – wiosna 2011 r.

Posted on: June 6th, 2011

W związku z szόstą rocznicą śmierci oraz zapowiedzianą na 1 maja 2011 r. beatyfikacją Sługi Bożego Jana Pawła II, nowojorskie KołoPrzyjaciόł Fundacji Jana Pawła II zorganizowało wystawę poświęconą Papieżowi – Polakowi.

Podobnie jak w ubiegłym roku wystawę przygotowały nauczycielki Szkoły Polskiej przy parafii św.św. Cyryla i Metodego – Beata Grygiel i Elżbieta Serdak. Kościόł św. Stanisława Kostki użyczył nam na ten cel pięknej, wyremontowanej sali w dawnej szkole parafialnej.

Wystawa składała się z kilku części. Pierwsza z nich – biograficzna – obrazowała drogę Karola Wojtyły do papiestwa oraz ukazywała chronologicznie najważniejsze wydarzenia Jego pontyfikatu. Drugą część wystawy stanowiły zdjęcia z pielgrzymek papieża Jana Pawła II wypożyczone na ten cel od państwa – Katarzyny i Zbigniewa Solarzόw właścicieli firmy drukarskiej na Greenpoincie. Dużych rozmiarόw przepiękne zdjęcia były przypomnieniem wielkiej pracy ewangelizacyjnej, ktόrą przez lata wykonywał Papież – Polak. Znalazły się tu zdjęcia z pierwszej pielgrzymki do Polski, gdzie na Placu Zwycięstwa (dziś – Piłsudskiego) padły pamiętne słowa: „Niech zstąpi Duch Twόj i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”.  Znalazły się tu zdjęcia z pielgrzymki na Litwę i modlitwa na Gόrze Krzyży, zdjęcia z pielgrzymek do krajόw Ameryki Łacińskiej – także tej na Kubę, gdzie doszło do spotkania z Fidelem Castro; zdjęcia z podrόży do krajόw afrykańskich i azjatyckich oraz z pamiętnej pielgrzymki do Ziemi Świętej w 2000 roku.             Wiele zdjęć dokumentowało spotkania Jana Pawła II z osobistościami świata polityki – prezydentami, krόlami, przywόdcami rόżnych organizacji –świeckich i religijnych, ale też ze zwykłymi ludźmi, ktόrych papież spotykał w czasie swojego wypoczynku i w trakcie audiencji w Watykanie. Ostatnia część wystawy fotograficznej nosiła tytuł – „Pożegnanie” i pokazywała, jak cały świat przeżywał odejście Jana Pawła II „do domu Ojca” 2 kwietnia 2005 roku. Mogliśmy jeszcze raz zobaczyć modlących się na placu Św. Piotra wiernych, przypomnieć sobie wiatr, ktόry przewracał kartki Ewangeliarza położonego na ustawionej przed ołtarzem prostej, drewnianej trumnie oraz żegnające Ojca Świętego okładki gazet i magazynόw drukowane w każdym zakątku świata.

Mimo iż  ziemskie życie Jana Pawła II dobiegło końca, Jego misja jest dalej kontynuowana, między innymi przez Fundację, ktόrą założył w październiku 1981 roku. Na jednym ze stołόw w sali wystawowej zgromadzone zostały biuletyny obrazujące pracę Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (gdzie znajduje się Dom Polski – głόwna siedziba Fundacji), w Lublinie (gdzie podejmują studia stypendyści Fundacji) oraz w Nowym Jorku (gdzie działa jedno z 44 Kόł Przyjaciόł Fundacji).

Nowojorskie Koło wypożyczyło też na tegoroczną wystawę dwa piękne portrety Jana Pawła II, a dzięki uprzejmości p. dyr. Bronchard mogliśmy rόwnież zaprezentować piękne prace uczniόw Polskiej Szkoły im. M. Konopnickiej poświęcone Ojcu Św. Niezwykły pomysł kapelana Koła ks. Jarosława, by 1 maja po mszach św. serwować w sąsiadującej Kawiarence „Papieskie kremόwki” sprawił, że na wystawę naszą ściągnęło wielu Polakόw z całego Nowego Jorku.

Elzbieta Serdak